Świeczniki shabby chic ze starej lampy

świecznik8

 

Pora na wyznanie… Jestem chomikiem… Mój dom nie tonie bynajmniej w stercie śmieci i nie jest przeładowany gratami.  Nie mam też problemów z pozbywaniem się bezużytecznych rzeczy. Nie mniej jednak, jestem chomikiem, bo przygarniam pod swoje skrzydła przedmioty, w których ujrzę potencjał do nadania im drugiego życia.

W ten sposób do mojej piwnicy wprost z „wystawki” trafiły między innymi elementy drewnianej lampy podłogowej, by cierpliwie czekać na mój czas i przypływ weny twórczej  ;)  Ich wiekopomna chwila właśnie nadejszła.

Widoczne na zdjęciach drewniane toczone wałki/nogi tworzyły razem trzon jednej lampy. W tej postaci nie były dla mnie jednak specjalnie atrakcyjne, dlatego od razu je rozdzieliłam. Zwłaszcza że zakochałam się od pierwszego wejrzenia nie tylko w nich, ale i wizji ich metamorfozy. Od początku wiedziałam, że wykorzystam te cuda jako świeczniki. Wystarczyło tylko troszkę pracy :)

 

świecznik2

 

świecznik

 

W związku z tym, że uwielbiam przedmioty z duszą, jak to się mówi „tknięte zębem czasu”, odpuściłam sobie wypełnianie ubytków widocznych w drewnie, powstałych w trakcie użytkowania lampy czy śladów po śrubach. Całość wyczyściłam tylko (nawet nie szlifowałam) i do razu zabrałam się do malowania (takie szaleństwo możliwe tylko przy farbach kredowych – ja użyłam tym razem Annie Sloan). Jedna warstwa nie pokryła w pełni koloru drewna (zdjęcie poniżej),nałożyłam więc jeszcze jedną.

 

świecznik3

 

Skoro miało być na „starą” nutę, po pomalowaniu chwyciłam za papier ścierny i pobawiłam się w postarzenie świeczników. Kocham shabby chic, więc inne wykończenie nie wchodziło w grę. Na końcu pokryłam całość bezbarwnym woskiem. Efekt końcowy możecie oglądać na poniższych zdjęciach.

 

świecznik4

 

świecznik5

 

świecznik6

 

Przy niemal zerowym nakładzie środków i odrobinie wolnego czasu zyskałam „nowe” świeczniki, które powoli zapełniają moją kominkową przestrzeń. I w ten oto sposób niepozorny grat zyskał nowe życie i znalazł swój nowy dom.

Co myślicie o tej metamorfozie? A może sami także macie za sobą takie zabawy w przerabianie przedmiotów, zmianę nie tylko ich wyglądu, ale i przeznaczenia? Podzielcie się nimi w komentarzach.

Ja tymczasem zmykam ogrzać się w blasku świec :)

An.Ka