Domowa farba tablicowa

farba tablicowa4

Farbę tablicową wykorzystywałam już w swoich pomysłach nie raz. Zwłaszcza że kupiłam kiedyś wychwaloną przez sprzedawcę specjalistyczną farbę do tablic, co by nie trafić na bubel. Miało być pięknie i profesjonalnie. I teoretycznie nawet tak było (jest), nie licząc dwóch drobnych mankamentów farby (poza jej ceną). Otóż jak dla mnie ma zbyt intensywny zapach (mówiąc delikatnie ;) ) i każda warstwa schnie ładnych 10h. W praktyce oznacza to, że należy malować wybraną powierzchnię na świeżym powietrzu i tam pozostawić ją do wyschnięcia, albo po pomalowaniu opuścić na dobę pomieszczenie :p W moim przypadku (zwłaszcza przy obecnej aurze za oknem) i jedna i druga opcja to mission impossible.

Nie pozostało mi nic innego jak iść po rozum do głowy, tudzież zabawić się w Słodowego ;) Pomysłów na farbę tablicową domowej roboty (w wersji bardziej eko, czyt.bez dodatków rozpuszczalników itp.) znalazłam w sieci całą masę. Wszystkie opierały się na dodaniu do zwykłej farby akrylowej talku lub sody oczyszczonej. Pod ręką nie miałam niestety ani jednego ani drugiego dodatku, a chciałam sprawić chorej Młodej małą niespodziewankę ;) i zapewnić nową atrakcję.

Jak powstała więc moja domowa farba tablicowa?

Jako że wyjście do sklepu przez chorobę Młodej było niemożliwe, połączyłam czarną farbę akrylową z … mąką ziemniaczaną :D Musiałam dodać trochę wody, żeby mieszanka nie była zbyt gęsta i dało się nią malować. I gotowe !

Oczywiście zanim przeszłam do właściwego malowania, najpierw przeprowadziłam próbę na kawałku tektury. Okazało się, że 2 warstwy farby wystarczyły, żeby uzyskać piękną matową czerń i móc śmiało zmywać kredowe zapiski (koniecznie na mokro).

Farba nie śmierdzi, szybko schnie i jest tania. Może nie wystarczy na 5 czy 10 lat użytkowania, ale jakoś specjalnie się tym nie przejmuję. W międzyczasie pewnie jeszcze setki razy będę coś zmieniać w pokoju Młodej ;)

A co nią zmalowałam? Zerknijcie sami :)  Oczywiście nie mogło być zwyczajnie i banalnie, w końcu nowy element musiał pasować do całości ;)

farba tablicowa2

 

farba tablicowa3

 

farba tablicowa5

 

farba tablicowa6

Młoda przezachwycona <3 Ja szczęśliwa, że mogłam jej umilić siedzenie w domku :)

A jak Wam się podoba nasza nowa tablica? Macie coś „tablicowego” u siebie? A może też sami robiliście swoją farbę tablicową? Jestem ciekawa Waszych doświadczeń zarówno z wersją sklepową, jak i domową. Z góry dziękuję więc za każdy komentarz :*

Ja tymczasem zmykam do malowania…kredą ;)

An.Ka