Blog

Wspomnień czar

    Nie raz widziałam na różnych forach dla mam listy propozycji prezentów na narodziny, chrzest czy urodziny naszych najmłodszych. Wśród nich obok całej rzeszy podarunków sklepowych ociekających plastikiem lub skierowanych na rozsądne wykorzystanie, czasem zdarzają się także wyroby rękodzielnicze. Są to produkty z sentymentalną nutą, z duszą, a co za tym idzie w dzisiejszym biegu nie cieszące się zbyt dużą popularnością. A szkoda… Nie robię zabawek, nie szyję kocyków, poduszeczek, nie maluję obrazków .

Podróż życia

  Podróż życia dla niektórych zaczyna się w chwili wkroczenia w dorosłość, dla drugich w dniu podjęcia się pierwszej pracy i uniezależnienia od rodziców, dla innych zaś gdy mogą powiedzieć swojej drugiej połowie magiczne TAK… Taką parą jest m.in. Paulina i Szczepan, choć faktycznie wspólne podróże mieli za sobą już przed ślubem. Przemierzanie kolejnych zakątków świata to jednak zgoła inna wyprawa niż ta przez codzienność, wspólne radości i smutki, poranki i wieczory…Z pewnością delektowanie .

Uazem do ślubu

Pierwszy zestaw ślubny, jaki wyszedł spod moich łapek trafił niespełna rok temu do naszych przyjaciół. Motywem przewodnim był tandem, który widniał na zaproszeniach. Wtedy nawet nie przeczuwałam, że będzie to początek tak wspaniałej podróży przez różnorodność inspiracji i pomysłów na ślubne prezenty…że malując coś spersonalizowanego dla Was, stanę się mimowolnym uczestnikiem wyjątkowych historii każdej z par stającej na ślubnym kobiercu…że będę czuła taką radość z tego swego rodzaju „udziału” w tych pięknych chwilach… Moje .

Niechciany gość

    Pojawił się w moim życiu zupełnie nieoczekiwanie…Nie zdawałam sobie sprawy, że już na zawsze zwiąże ze mną swój los, a na dodatek odmieni moje życie…Nie miałam wyjścia – musiałam się z nim oswoić …   Kiedy w ciągu 1,5 miesiąca przytyłam 11kg tłumaczyłam to siedzącym trybem życia… Kiedy ból głowy wyciskał łzy z moich oczu zrzucałam to na migreny…Kiedy od pozytywnego humoru w sekundę przechodziłam do ataków złości i nerwów wydawało mi .

Z ulicy na salony

Stał samotnie na jednej z ulic, ledwie trzymając się na nogach…Było jeszcze wcześnie, a tłumek poszukiwaczy „skarbów” gęstniał z minuty na minutę. Nikt jednak nie zwrócił na niego uwagi, ale moje oko od razu odkryło w nim potencjał…Uwielbiam takie przedmioty z duszą, które mają za sobą jakąś historię (nawet jeśli jej nie znam ;) ) I tak prosto z ulicznej wystawki trafił do mnie drewniany taboret (czy też stołek – jak kto woli) – podniszczony, z .

Początek

Nie jestem i nie byłam fatalistką ani pesymistką. Zawsze dominował w mojej głowie optymizm. Nawet kiedy los stawiał na mej drodze różne przeszkody, starałam się uśmiechać i płynąć do przodu. Z nową odsłoną strony mojej pracowni  i początkiem pisania bloga z prawdziwego zdarzenia było podobnie. Mój kolega japończyk (hashimoto) trochę pomieszał w moim zdrowiu i opóźnił z lekka (cóż znaczy te kilka miesięcy w skali całego życia ;) ) start NOWEGO. Nie ułatwiała tego .