Blog

Niechciany gość

    Pojawił się w moim życiu zupełnie nieoczekiwanie…Nie zdawałam sobie sprawy, że już na zawsze zwiąże ze mną swój los, a na dodatek odmieni moje życie…Nie miałam wyjścia – musiałam się z nim oswoić …   Kiedy w ciągu 1,5 miesiąca przytyłam 11kg tłumaczyłam to siedzącym trybem życia… Kiedy ból głowy wyciskał łzy z moich oczu zrzucałam to na migreny…Kiedy od pozytywnego humoru w sekundę przechodziłam do ataków złości i nerwów wydawało mi .

Z ulicy na salony

Stał samotnie na jednej z ulic, ledwie trzymając się na nogach…Było jeszcze wcześnie, a tłumek poszukiwaczy „skarbów” gęstniał z minuty na minutę. Nikt jednak nie zwrócił na niego uwagi, ale moje oko od razu odkryło w nim potencjał…Uwielbiam takie przedmioty z duszą, które mają za sobą jakąś historię (nawet jeśli jej nie znam ;) ) I tak prosto z ulicznej wystawki trafił do mnie drewniany taboret (czy też stołek – jak kto woli) – podniszczony, z .

Początek

Nie jestem i nie byłam fatalistką ani pesymistką. Zawsze dominował w mojej głowie optymizm. Nawet kiedy los stawiał na mej drodze różne przeszkody, starałam się uśmiechać i płynąć do przodu. Z nową odsłoną strony mojej pracowni  i początkiem pisania bloga z prawdziwego zdarzenia było podobnie. Mój kolega japończyk (hashimoto) trochę pomieszał w moim zdrowiu i opóźnił z lekka (cóż znaczy te kilka miesięcy w skali całego życia ;) ) start NOWEGO. Nie ułatwiała tego .