Category Archives: Meblowe metamorfozy

Metamorfoza łazienki bez kucia czyli malowanie płytek

Oj długo kazałam Wam na siebie czekać z kolejnym wpisem na blogu ;) ale jak już w końcu wróciłam, to od razu z tematem dużego kalibru ;)  wszakże REMONT ŁAZIENKI to nie byle co, zwłaszcza wykonany samodzielnie :D na dodatek ekonomiczny, w miarę szybki i bez totalnej demolki ;) ale od początku… Historia pewnej łazienki Kiedy kilka lat temu kupowaliśmy nasze mieszkanie na rynku wtórnym, wiedzieliśmy, że wiele rzeczy będzie wymagać zmiany, m.in.  „cudowna” .

Mini komódka w nowym wcieleniu

Jestem jedną z tych osób, której w Polsce brakuje wyprzedaży garażowych czy pchlich targów, gdzie to można znaleźć mydło i powidło, ale i niesamowite skarby do domu. Dlatego czasem w ich poszukiwaniu zaglądam do second handów, bo i  one potrafią mieć prawdziwe perełki. W ten właśnie sposób natknęłam się na tę uroczą mini komódkę <3 Była dość mocno dotknięta zębem czasu i chyba tylko z tego powodu nikt jej przede mną nie kupił ;) Tymczasem .

Metamorfoza drzwi wejściowych

Po drobnych halloweenowych DIY nadchodzę z kolejną metamorfozą. Tym razem padło na drzwi wejściowe, których kolor dość mocno mnie drażnił (miodowe nie wiadomo co :p ). Niby niewidoczne z mieszkania (wszakże mamy podwójne drzwi), ale przy każdym wejścio-wyjściu cosik w oczy mnie kuło ;) A tymczasem wystarczyło kilka godzin i… drzwi stały się integralną częścią całości, dopasowały się do reszty naszego świata :) Drzwi są pokryte okleiną, dlatego zaczęłam od delikatnego przeszlifowania ich drobnym .

Meble z Ikei w nowych szatach

Nie wiem jak Wy, ale ja lubię meble z Ikei i mam ich w domu przynajmniej kilka. Bynajmniej nie dlatego, że są tanie (bo to akurat nie jest regułą ), ale ze względu na ich praktyczność, prostotę i bardzo ciekawe rozwiązania. Mimo ich wielu zalet, zdarza się jednak, że już w chwili zakupu mam wobec nich „niecne zamiary” ;)  Biegnę z taką świeżynką do domu i od razu przechodzę do rzeczy ;) Oczywiście to nie .

Świeczniki shabby chic ze starej lampy

  Pora na wyznanie… Jestem chomikiem… Mój dom nie tonie bynajmniej w stercie śmieci i nie jest przeładowany gratami.  Nie mam też problemów z pozbywaniem się bezużytecznych rzeczy. Nie mniej jednak, jestem chomikiem, bo przygarniam pod swoje skrzydła przedmioty, w których ujrzę potencjał do nadania im drugiego życia. W ten sposób do mojej piwnicy wprost z „wystawki” trafiły między innymi elementy drewnianej lampy podłogowej, by cierpliwie czekać na mój czas i przypływ weny twórczej .

Z ulicy na salony

Stał samotnie na jednej z ulic, ledwie trzymając się na nogach…Było jeszcze wcześnie, a tłumek poszukiwaczy „skarbów” gęstniał z minuty na minutę. Nikt jednak nie zwrócił na niego uwagi, ale moje oko od razu odkryło w nim potencjał…Uwielbiam takie przedmioty z duszą, które mają za sobą jakąś historię (nawet jeśli jej nie znam ;) ) I tak prosto z ulicznej wystawki trafił do mnie drewniany taboret (czy też stołek – jak kto woli) – podniszczony, z .